piątek, 28 maja 2010

Małe dosypianie w praniu

Dawno temu obejrzałam Amelie-od tamtej pory kolekcjonuję drobiazgi które sprawiają mi przyjemność, które są w jakis sposób dla mnie magiczne.
Ostatnio odkryłam przyjemność rozwieszania prania na sznurach w ogrodzie. Tylko to i tylko ta czynność, odwrotna już nie.
Przymróżam oczy jak kot kiedy mogę dorwać się i wylizać miskę po ucieranym cieście.
Lubię zapach skoszonej przed chwilą trawy, która brudzi mi stopy i zapach sierści Hektora, który po cichaczu, kiedy Pan Kot wychodzi,wkrada sie na poduchę koło mnie-aby dospać.
Albo takie miejsca,fragmenty w domu,które strasznie mi sie podobają.
Cieszy mnie kolejna piękna unikatowa rzecz jaką zdobędę i przywróce do dawnej świetnosci.
I ostatnia zawieszona na wieszaku koszula, dzięki której widzę dno kosza rzeczy do prasowania-nienawidze prasować.
A kiedy słońce nie daje nam od siebie odpocząć, kiedy czuje się jak atrakcyjna zadbana kobiałka, kiedy radio puszcza taką melodie jaką lubię- to wtedy nie zważając na innych, lubie drzeć się w takt tej muzy-to też lubię.
Lubię, oj lubię kolekcjonować takie drobiazgi.
To takie coś z niczego dające radość.

Moje bzy w praniu



Dosypianie

wtorek, 18 maja 2010

Granice granic a żryć trzeba

Zboża łan




Czy zastanawialiście sie kiedyś nad granicami?
Granica tego co jesteście w stanie zrobić wbrew sobie, granica np. zagranicą, granica zdrowego rozsadku, granica ryzyka, granica uczucia, granica bólu.... i można tak bez końca. Skoro się zastawialiście to jest to już sygnał że coś nie gra.
Dziś w mojej śmiesznutkiej pracy mój szef badał granice do jakich może sie posunąć wykorzystując robolka-czyli mnie. Robolek obrócił wszystko w żart i uciekł szybciutko.
Pan Kot pochwalił mój uczynek-ja zastanawiam sie czy nakreśliłam szefowi granice wyzysku? Czy ten mały brązowawy arabski móżdżek wogóle coś zauważył?
Wczoraj złapała mnie w łóżku handra-HANDRA przez P. Kota, bo P.K. załapał doła egzystencjonalnego i bezsens jego żywota dopadł go. I jeszcze granicy by nie przekroczył, gdyby nie dobił mnie wywodem na temat ambicji. No i ja w nocy usiłując jednym uchem usłyszeć coś w TV, znienacka, osiagnęłam również granicę rozpaczy jak mi się moja obecna praca przypomniała. Praca-jak to najczęściej zagranicą bywa-praca robolka.
Czy moja Babcia przewraca się w grobie, babcia która mnie wychowała i jedynym sensem jej życia był mój dyplom magisterski? Niech się babcia nie przewraca- bo kocham ją bardzo i nie ważne co się robi, ważne że z dyplomem w kieszeni.
Niech za szybko nie ocenia się ludzi
Niech Panie wnuczkom nie szepcą na ucho, przechodząc koło robotników-"ucz sie bo robolem zostaniesz, jak ten tu oooo"-bo może to student prawa ze szczecina tę łopatę dierży.
Niech nasze oczy nie udają, że ten pijaczek na naszej drodze to pewnikiem sie opala-bo może to lekarz któremu w życiu nie wszystko wyszło.
Ja najbardziej lubie przekraczać granice ryzyka zagranicą
ACHchchhchchhc tam takie dzis pitu pitu.

Cośzniczego

Moje ukochane zajęcie-wyszperowywanie pieknych staroci na -brocantach-ludzie wywlekaja przed domy to co maja niepotrzebnego- tu jedna z ostatnich zdobyczy, miedziana recznie kuta kaczka skrywająca cukierasy.




Bzowo



Szczęscie w bzach

czwartek, 13 maja 2010

Mroźniaki-ONOplusONO


Janiołek który jest ze mną ku ochronie ONOplusONO

Zastanawiam się nad NIMI. Czy One już istnieją? ONOplusONO- mroźniaki.
Tak naprawdę nie potrafię przestać o NICH mysleć. Są przy mnie cały czas... DWA EMBRIONY- dwie częsci mnie, które razem z chłopakami Pana Kota już cos stworzyły. Bo przecież dwoch embrionów nie można nazwać niczym, nikim, to już dwa COS- tylko nie wiadomo czy będą chciały się we mnie ...zadomowic, chmmmmm
Na razie lekarze fundują im EPOKĘ LODOWCOWĄ IV
Siedzą w zamrażarce-pisałam przecie że mroźniaki.
Czekają
Wyjasniając ogólnie - ze względu na paskudztwo, które przy okazji usuwania jajowodów znalezli we mnie- w najbliższych miesiącach robię za kurę produkującą jajka na zapas.

Poryczałam się kiedy zadzwonili i powiedzieli że ONOplusONO są i dzielą się.
Moja pierwsza próba skonczyła sie na pobraniu jajeczek-nie doszło do powstania embionów-jeden z najgorszych porankow w moim życiu-sms-nie ma embrionów, nadal boli.

Teraz są ONOplusONO a od 25 nastepna porcja zastrzyków.

ps- Mam nadzieję że kiedys w Polsce nastanie taki czas, że in vitro będzie czyms normalnym.
ps2- 28 kwietnia, mają już 16 dni, tylko czy te dni w epoce lodowcowej też się liczą?

środa, 12 maja 2010

Czochranie, czochranie, czochranie



Postanowiłam, że na tych stronach- KU PAMIĘCI będe torturować ludzkosć tylko pozytywnymi rzeczami- wiec zamiast się denerwować po dzisiejszej wizycie w szpitalu-ogladam,podobno lemura, przy ktorym nie można się nie smiać.

wtorek, 11 maja 2010

Filmidło z 2007 - histeryczny




video

Dzis film z archiwum- Hektorix z Kubą II. Niestety rok temu Kuba II poszedł i nie wrócił-widocznie miał dosć miłosci Hektorixa, który taszczył go z miłoscią, trzymając jego głowę w pyszczku, po kaflach.
Strasznie tęsknie za KUBĄ II - mam nadzieje że wszystko u niego dobrze po kociemu.
To jest zwykły niezwykły dachowiec francuskobelgijski-dostałam go od znajmego mieszkajacego w tamtych rejonach.

I kilka fotek







i z bratem

poniedziałek, 10 maja 2010

ALLEGROHOLIK





I biegnę, biegnę (to znaczy raczej dociskam pedał-ups-no ale jak to się tam inaczej nazywa-no przecie pedał to pedał) nie bacząc na przejechane kurczaki i potracone krowy pędzę do domu do NIEGO do mojego wybawiciela codzienności aby sprawdzić czy to ja dziś wygrałam-czy TO należy do mnie. Po całodziennych przepychankach-poczuciu klęski i maluczkości w pracy-hi hi śmiechu warta ta praca- to ON da mi poczucie wyższości i utarcia nosa innym. Poczucie wygranej.
Dzisiejsza wygrana to buty-śliczne sportowe ecco i torebka ecco do kompleciku-no bo tak same to nie ;-( I tylko tak niemiło jak wchodzę na konto debetowe i płacę, płacę, płaaaaacę podziwiając rosnący minus. Ale w końcu jutro pójdę do pracy i znów będę zgrzytać zębami wzmacniając w sobie rasizm ( mój szef ma inny odcień skóry i przeszedł ten odcień mu też na korę mózgową). Więc niech te sumienie się przymknie bo mi się normalnie ecco należy.
AAAAA rano na eBay za darmo dostałam-bo przecież nie kupiłam- okulary słoneczne prady- o przepraszam – PRADY. To moja druga dorosła rzecz-taka modna prosto od diabła, bo pierwszą PRADĘ-czekoladową torebkę dostałam od Mr Kota. Dzieci na razie niet, rachunki-te najważniejsze zapłacone, wiec zdobywać można.
Nie wiem jak wy ale ja nie cierpię, nienawidzę normalnie -KUPOWAĆ NORMALNIE.
Dla mnie to jest właśnie nienormalnie-skoro można poczekać na wyprzedaże,kupić w internecie, albo zrobić samemu

COŚ Z NICZEGO NA DZIŚ:
Łobrazy
No trzeba kupić farbę i podobrazie, choć niektórzy naciągają prześcieradła i malunkować. Ten obraz rok temu namalowałam na cześć i ku pamięci mojej mamy.... MAGNOLIE JADWIGI...

Szczegóły MAGNOLII JADWIGII






CD jak zrobic BABE?- wlasnie mroże w szpitalu nasze pierwsze dwa embriony-może jest tam i baba polska

PS- Pan Kot stwierdza że przesadzam z tymi zakupami-ja sie odcinam że to moje i moja krwawica i bede se robic co chce i niech sie nie czepia bo ja jestem bardzo tania wersja baby, co sie po szmateksach za 4 euro potrafi wystroic i okulary prady za darmo,no prawie za darmo zdobyc hihi

piątek, 7 maja 2010

Jak zrobić babę ?





Jeżykuuuu BABY mi trzeba (nie w celach przywadzących uśmiech na twarzach męskich-ale w celach wyładowawczych)
BABY-takiej normalnej z jęzorem, co plotki kocha i łażenie po sklepach ze starociami, co oczyma wielkiema ma wpatrywać się we mnie i słuchać, słuchać w zachwycie. Tylko nie niemym- niech się ta BABA odzywa- wymiany zdań z BABĄ mi brak.Nie przez telefon, albo skypa-tylko twarzą w twarz.
A tu chłop za chłopem. No oczywieście Hektorix-trochę bez jajeczny-ale chłop, no i Pan KOT-jajeczny na szczeście, no i pracownicy Pana Kota i wspołpracownicy- z racji rodzaju pracy wykonywanej-tez jajeczni. A jak temu rodowi wytłumaczyć, ze zdobyłam w moim ukochanym sklepie za cale 4 euro sukienkę Zary? Moze i pokiwa ze zrozumieniem głową-bo przypomni sobie, ze po powrocie jego ładniejsza połowa z dniowke na taka kieckę puści-a tu proszę 4 EUR-fiu fiu, ale to koniec nic dalej.
Moze i dalej pokiwają głowami udając ze słuchają- nad debilizmem mojej pracy-ale gdzie im tam do plotek o szefie.
A tutejsze BABY francusko jezyczne- no ładnie jezyczne-ale jak zrobić BABĘ po polsku?
No nic-pokombinuje, albo lepiej pojde spać ;-)

COŚ Z NICZEGO NA DZIŚ:
-JANIOłY solne
torba mąki,torba soli,trochę kleju do tapet,mąka ziemniaczana, h2o, farby akrylowe, grzejnik albo piekarnik i palce ;-)

COŚ Z MARZEN NA DZIŚ:
-pensjonat w Belgii przed 40-tką, kiedyś wytłumaczę jak to sobie wymarzyłam
buziole idę walczyc z Hektorixem o materac, bo Pan Kot jest w Polsce.

I fotka janiołów z bliższa





czwartek, 6 maja 2010

Na dobry początek




No i zaczęłam-nie wiem co i jak-wiec dziś tak tylko nieśmiało-na "dobry początek" skrobie te słowa. Obeznam się z technika zawarta w przerażających mnie opisach i bede tworzyć dalej-obym tylko przeszla te opisy-jak wstawiać zdjęcia, jak edytować posty-koszmar. Facet-to facet na 100 procent pisał te instrukcje. NIENAWIDZĘ INSTRUKCJI.
No ale trzeba-wyboru -niet.
Ps. chce z góry przeprosić-jeżeli w ogóle bede miała kogokolwiek do przepraszania-za brak czcionki polskiej-ale posiadam klawiaturę w wersji francusko języcznej-więc merci za przebaczenie.

Ten blog powstał z marzeń. Chciałam udokumentować moją wizję stworzenia domu na obczyźnie.
Drogi zycia zaprowadziły mnie do Belgii gdzie po wielu perypetiach i przygodach zakupilismy stary hotel.
Hotel stał sie naszym domem, a ja po cichu marze aby w przyszłości stal sie też malutkim pensjonatem.

Dlaczego BELGOWO?
Bo jak w Chicago jest Jackowo, to w Belgii jest moje prywatne BELGOWO.


Ps.2 nooo dobrze-powoli zaczyna ten blog-przypominac blog-wiec wstawie pierwsze COS Z NICZEGO-zrobione mymi recami
"Janiolica"
Znalazłam ten ponad metrowy kawał drewna na spacerze z Hektorem-ja go wygrzebałam z krzaczorow- i przy uwieszonym do drugiego konca Hektorixie- dotaszczylam ze sto kilometrow do domu. I przeleżal tak w roznych zakamarkach i zniosl dwie przeprowadzki- by doczekac się wreszcie twarzy i pior. Teraz znalazł szczytowe miejsce nad drzwiami do ogrodu-wiec wisi i szczytuje. To ciekawe, że podczas "pracy twórczej" każdy kto wchodził w moją strefę, dopominał się aby ta twarz przypominała wlaśnie jego-a wyszło tak jakoś-chyba z owłosienia-podobne do mnie- hihi janioły własnymi drogami chadzają.

I szczegółowo







I troszkę wiosny z ogrodu




Related Posts with Thumbnails