wtorek, 1 października 2013

Atrakcyjne PITKI szukają Miki, a ja nie usiadłam księciU na kolanach, choć byłam tak blisko.

 



Chodzę koło tego wpisu jak dookoła jaja.
No właśnie, tylko jakiego?
Mam wrażenie jakbym swoją opinią miała powiedzieć 4 latkowi, że Mikołaj wchodzi codziennie do domu drzwiami, a tylko raz w roku kominem.

Może wytłumaczę. Wytłumaczę tym, dla których okres komunizmu i przywilejów z nim związanych jest znany jedynie z książek. Ja w nim żyłam jako mała kilkuletnia dziewczynka, dla której, bardzo ale to bardzo ważnym przeżyciem było ogladanie bajek. A tych amerykańkich z księżniczkami, różowym brokatem, myszką Miki, Donaldem-tych oczekiwałam najbardziej. Dawkowanie ich w telewizji było minimalne, od wielkiego święta aby rodzice mieli czas na przygotowania.
Gdybym wtedy, jako 8 latka trafiła do świata bajek pewnie wyłabym z zachwytu, po dodatkowych 31,5 latach gust mi sie jednak zmienił.

Komitet mojej wsi, dla mieszkańców, zorganizował w tym roku wycieczkę do DISNEYLAND PARIS.
Podejrzewałam, że Dzidziol jest za mały na taką atrację, ale wyjazd darmowy skusił mnie.

Nie wiem co mam napisać.
Może tak- Disnayland nie jest dla małych Dzidzioli oraz osób "szybkich".
Główną refleksję jaką wyiosłam z wycieczki to to, iż Disnayland -UCZY CIERPLIWOŚCI.
Obojętnie do czego, wszędzie czeka nas kolejka. Ta minimalna na 10 minut do kibelka, po 1,30 do 2 godzin -pociąg parowy.
Średio 45 minut przed każda atrakcją.

Wyobraźce sobie te dzieci, które tak stoja i stoją i czekaja, aby potem wsiąść do wagonika i przejechac się 2 minuty po torze z figurami Pinokia albo Piotrusia Pana.
Wiem, bo pytałam-inne dzieci po takim czekaniu były zawiedzione tymi "atrakcjami".
DLa Raszko, przejazd taki był za straszny, popłakaliśmy trochę.

Jedyne widowiska, które nad odpowiadały to cuchcia parowa okrążajaca cały park oraz It's small world- łódki w tunelach wypełnionych kukiełkami. Tam wypatrzylismy nawet akcent Polski-tańcząca krakowiankę.

W jakiś swoich wyobrażeniach miałam wizję Myszki Miki, Donalda czy innych postaci Disneyowskich przechadzających się po parku i biorących dzieci na ręce-postacie widzieliśmy tylko podczas parady. Miałam wyobrażenie o jakims miejscu przystosowanym dla maluczkich do 3 lat- chmmm zapomnij.
Stara część disneylandu-bo są 2 parki, my zwiedzilismy ten starszy-to taki wielki kolorowy plastikowy świat sklepów, z takimi samymi wszedzie gadżetami i tłumami w kolejkach czekającymi na przejażdżczki czymś, co trwa kilka minut.
Czułam się potwornie...rozczarowana.

Może jak Dzidziol będzie miał z 8 lat i będziemy mogli odczekać swoją kolejkę aby zawisnąć glową w dół na którejś z kauzel dla dorosłych, może za tych kilka lat inaczej spojrzę na ten Land.
Bardziej jak na miasteczko dla młodzieży z odjazdowymi kolejkami, bo dla dzieci to miejsce przyjazne nie jest.

Najważniejsze z całego dnia było to, że spędziliśmy je z Dzidziolem razem, że zajadalismy się w tych kolejkach frytkami, zwanymi przez Dzidziola "pitkami", że siedzieliśmy na podłodze i gralismy w mini bębny, że na stacji były kapkapy, że potrafimy bawić się ze sobą i nic nie jest nam do tego potrzebne ;-)

Każdy ma swoje zdanie, ta opinia jest moja.

Zapraszam do galerii zdjęć;-)

























































PAPA-mysza z dziury.

ps-TOTO już jest w domu, nawet Panu Małzonkowi serce zmiękło ;-)



15 komentarzy:

  1. tym ps znowu rozbudziłas ciekawość...
    pewnie miałabym takie same odczucia, choc moi nieco strarsi- stanie w kolejkach nie bawi totalnie... a mnie jeszcze dodatkowo odstręczają tłumy ... i komercja... i "zabawność" na siłe... ja się raczej nigdy w takie miejsce nie wybiorę...
    Pan Dzidziol największa atrakcja jest!
    cmoki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO bo ps od wczoraj zdominował cały nasz dom. Wystraszył Guapę, Qba się obrazil i wrócił dopiero dzisaij-nosz terrorysta jeden. Ystin takich tłumów to ja nigdy nie doświadczyłam. Wariatkowo- muzyka napierd... dzieci płacza w tych kolejkach sie kłócą-masakra. pLAstikowe peargonie i marchewki. Miałam nadzieję, że cos tam jest dla dzieci nie do stania w kolejce, ale nie. Tak to sa sklepy i uliczki, atrakcje po stanu w kolejce. Nawet durnej hustawki albo plastikowego kaczora cby se zdjccie z nim pstryknąc. A jak chcesz zdjecie z księżniczka- to zapisy sa na godziny- obłed

      Usuń
  2. Co racja to racja, tez slyszalam podobne opinie :/ Haniu polecam Wam Phantasialand w Brühl... w dzien urodzin jubilat wchodzi za darmo, jest pieknie - duzo fajnych przedstawien i cala kraina dla takich baczkow jak Twoj Ksieciunio :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zobaczyć jak to daleko-dziekuje za informacje. Takie rzeczy cenne jak skarb ;-) buziolam

      Usuń
    2. 191 km - no chyba tam się miedys wybierzemy ;-) dziękuje

      Usuń
  3. Ale co by nie mówił, Pan Dzidziol wygląda na zadowolonego... Musial sie pewnie Fotograf namęczyc, żeby taką roześmianą buźkę wyłapac ;-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. oj ale czadowa zabawa, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię Disneya i tej stylistyki, ale jako dziecko oczywiście przepadałam.
    I tak z całej wycieczki najcudniejszy był Raszko ;) Reszta to lipa. Ściskam!
    ps
    Ale nazmieniałaś ;) I jeszcze tajemnice ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Uprzedzalam Cie Haniu , ze kolejki w Disneylandzie sa OKRUTNE . moje dzieci byly jednak troche wieksze wiec troche skorzystaly a dla maluczkich , to prawda nie ma za bardzo atrakcji :( . poczekaj az Dzidziol bedzie mial przynajmniej 10 lat . Moje corki byly w Phantasialandzie i bardzo im sie podobalo ale mialy 12 i 13 lat ! A jeszcze Ci polecam Gondwana Park kolo Saarbrucken , moze dzidziol jest jeszcze troche malutki ale ten park to jest cudo techniki , swiat dinozaurow jak prawdziwy !

    OdpowiedzUsuń
  7. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną i byłabym równie rozczarowana ,,atrakcjami,, w postaci kolejek. Chociaż zobaczyć ulubionego Kopciuszka ,,na żywo,, było kiedy moim marzeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem Cię jak mało kto kochana ;))), ale pamiątka jest wspomnienia zostaną oby tylko te najlepsze ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. "W życiu ważne są tylko chwile" - nawet kolejkę do kibelka można celebrować - najważniejsze że jesteście razem...
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcia bardzo fajowe!! Świetnie Haniu wyglądacie!! Moja Ania też była w Disneilandzie i nie była tak zauroczona jak z wizyty w parku rozrywki w Niemczech. Faktycznie żaliła się w Disneilandzie na kolejki ale z wycieczki wróciła też z tymi uszami z kokardką :). Buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ważne, że pitki smakowały ;~D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo. Te słowa pozwalają mi wierzyć, że to co robię ma sens, że ja mam jakieś znaczenie w tym zwariowanym świecie.

Related Posts with Thumbnails