czwartek, 11 lipca 2013

Bo samymi zabytkami człowiek nie żyje, czyli MAISONS du MONDE, oraz czy kobiecie 39,5 wypada? Candy, wariackie buty i moja torba marzeń.


Czasami mieszkając tu- za siódma górą i siódmą rzeką, staram się podzielić z Wami jakimiś ciekawostkami z kraju w kórym żywot swój wiodę.
Od czasu do czasu zdam relację i polecę ciekawe, według mnie, miejsca do odwiedzenia.
A to Was połechcę wyprawą na safarii, a to zabiorę na brocant, albo na spacer po ciekawym miasteczku- fajnie tak razem.
Jasne, że Belgia to nie słoneczne Włochy, klimat niby cieplejszy niż w Polsce, choć ten rok zdecydowanie temu przeczy.

Dzisiaj z okazji lipca i tego, że jest piekna pogoda, że za chwilę, już 31, Pan SUPER Dzidziol będzie miał całe 2 lata.
To dziś babsko i prezentowo.
Prezentowo na samym końcu,  a babsko już.
Dzis mam małę CANDY dla was. Tytułowy przycisk do papieru i katalog.
Zasady na końcu ;-)

Babsko, bo lipiec to WYPRZEDAŻE, SOLDY - cudowny czas kiedy MOŻNA.
Można sobie na coś pozwolić, zapolować.

Dziś zabieram Was ze soba do sklepu, który odwiedzam dla przyjemnosci wzrokowej kilka razy w roku, a poluję tylko w lipcu i styczniu.

MAISONS DU MONDE
Domy świata.


Doceńcie proszę tą wycieczke, bo prawie mnie wyrzucili ze sklepu za robienie zdjęć ;-)
Nie dałam się.

Uważam, że jeśli traficie kiedyś do Belgii, to prócz wszelakich zabytków, tak po babsku, możecie odwiedzic sieć tych sklepów.
TU-klik-jest ich strona w internecie.
Pomysły na malowanie mebli, tapicerkę, dekoracje-zawsze można podpatrzeć i zrobić samemu.
Ceny powalają, ale za podpatrywanie nic płacić nie trzeba.
Pamietacie moje zimowe klatki ze świeczkami- to właśnie też tam je kupiłam.















Troche ispracji z aranżacji katalogowych.
O katalogu na końcu ;-)







Ten fotel- wymownie westchnę.
ACHHHHHHHHHHHHHHH- może jakbym tak folie aluminiową i jajo mamuta, to może sposobem domowym stworzę, może może...
 





















W tym roku troche zaszalałam.
Taboret do korytarza-metalowy, obrotowy, malowany.
(Zresztą o koytarzu powinnam napisac kiedyś więcej, bo prócz taberetu wyminiłam komode na Ikea promocyjna, oraz z rok temu lampę. Czekam na malowanie schodów i nowy sufit, wtedy będzie obszerniej)
Szklane szkatułki do kuchni.
Fartuszek haftowany z falbaneczką i monogramem.
Zawsze o takim marzyłam-lniany z falbanka, ach jaka ze mnie baba domowa, stara baba, fartuszek, warkoczyk i koteczek na kolankach.
Cyfra 6- czyli mój numer domu- jakoś szaleńczo przeceniona, niewiadomo dlaczego o 94%!!!
Zwariowałam jak zbaczyłam starą cenę i nową.
W kasie płaciłam za nią z wielkim bananem na ustach.

No i ... lustro słońce.

Mam!!!
O takim lustrze marzyłam.
Wielkie, drewniane , obite płatkami metalu.
Dobrze jest mieć przyjaciół, którzy potrafią słuchać i czasami spełniać takie wariackie marzenia. Merci
Lustro powiesiłam teraz na kominie, a zegar przewiesiłam na przeciwległą ścianę.
Docelowo komin bedzie oblożony łupkiem, więc zegar i tak musiałabym przewiesić, w ogóle nie byłoby go widać.
I jak?
















No i ja- baba wsiowa, ale za to w pieknym fartuszku ;-)






To poniżej natomiast to moje wariackie buty.
Czy kobiecie 39,5 wypada?
Czy wypada w tym wieku być nie tylko w przenośni, ale dosłownie - stara krową?
Jakie te racice wygodne, jak te parzystokopytne to mają dobrze.
Myślałam, że to bedzie totalny niewypał- a ja w nich najchtniej bym spała.
Polecam-dla chodzących i myślących inaczej.

Drugie- kupiłam jedynie dla haftu.
No bo jak można obojętnie przejść koło bezdomnego psa i kota?

 


 


Był wystój domu, był faruszek, były buty i trzoda chlewna- no to do kompletu kobiecie brak-torebki.
Torebka u mnie to ciężki temat.
Noszę od 3 lat jedną.
Po prostu ciężko mi jest znaleść TĄ właściwą, a jak juz ją znajdę to nie zamieniam jej na inną.

Lubie rzeczy wyjątkowe.
Uwielbiam kiedy uda mi sie nabyć coś takiego w czym nie chadza co druga Pani.
To Artystke-bo tylko tak potrafie ją nazwać- na jej stronę trafiłam rok temu i mnie zamórowało.
Auuuuu
Torebki baśniowe.
Rok za mna chodziło, aby zamówić sobie taką torbę.
Niektóre z Was mnie poznały już z tej ciemnej strony, że jak ja mam jakis projekt w głowie to tak będę wiercić dziurę w brzuchu twórcy, aż mi mój pomysł w materialność obruci.
Więc mam.
Moją torbę.
Mam i jestem bardzo zadowolona.
Zobaczcie prace Pani Eli- Boudoir On The Moon, może i Was cos skusi ;-) Klik TU






Wytrzymaliście? czy kursor zjechał od razu w dół?

No to prezent.
...CANDY...
Kupiłam to z myślą o Was właŚnie, w Maisons Du Monde.
Przycisk do papierów z wizerunkiem DAMY.
Bo czyż każda z nas Damą nie jest?
Podwędziła również 2 najnowsze katalogi, jak już widzieliście pełne cudownych aranżacji i pomysłów.

Przycisk i te 2 katalogi będą dla 2 osób, które zechcą zostawić komentarz pod postem i napisać z jakiego to kraju mnie podczytują.
Pozostałe zasady takie jak zawsze.
Blogerów proszę o podlinkowany banerek-ten poniżej, a osoby anonimowe o kraj i adres mailowy.
Losowanie 13 sierpia.



No to tyle na dziś, choć i tak wiem, że znów Ystin mnie ochrzani, że TYYYYYLE TEMATÓW w jednym poście. Trudno. Zmiany w kuchni- a już cos tam zaczyna kiełkować, w pokoju Dzidziola i na tarasach - następnym razem.

Jak nie piszę to nie, ale jak już zacznę to hohooooo
Więc tylko jeszcze Super Dzidziol i buziolki w nochy ;-*





ps1-Jak mam wstawić tą nową funkcję obserwowania bloga?
Kiedyś, ktoś napisał cały post na ten temat, ale oczywiscie zapomniłam kto;-( a może jednak stara funkcja nadal działa?
ps2-Guapa nadal niedoleczona. No niby, antybiotyk wyleczył jej infekcje, ale zaczyna sie bidulka znowu lizać. Nie wiem co mam zrobić, chyba zmienię weterynarza. Choc znajomi sugerują, że to z tęsknoty za Hektorem ;-( Szlak by to....

No dobrze, już dobrze- koniec.
Na koniec to usmiech i dobrze pilnujcie swich butelek, bo licho nie śpi ;-)





 
 


 


piątek, 21 czerwca 2013

Roztrzepane tematy, jak zrobić Feniksa, efektowne lampiony, Safari, Mniami, trochę ogrodowo, ale nade wszystko Dzidziol jako główny bohater.


Aż mi się ciśnie na usta...jestem z miasta, to widać, słychać i czuć...



Za każdym razem, kiedy dzień powszedni przyniesie mi jakąś niespodziankę, tą niespodziankę przerabiam na zdania a obraz utrwalam na fotografiach mysląc o blogu.
Jakby to Wam przedstawić, co Wam napisać.
Blog przez te lata, po cichu, po kryjomu stworzył sobie w mojej głowie takie miejsce , w którym rzeczywistość przekształcana jest na nowy posta.
Też tak macie, że jak się coś dzieję to od razu szukacie apararatu i myślicie jak by to to ubrać w słowa i ubarwić obrazem?
Jak Wy tak nie macie, to znaczy że ja mam po prostu początki schozofrenii :-(
Obojętne czym chora, czy nie, to dziś kilka roztrzepanych tematów, ciąg dalszy ogrodowego szaleństwa, praktyczne porady jak sobie zrobić Feniksa, podziękowania i całe reszta.

Zacznijmy od Feniksa.
Chodzę do szkoły, chodziłam raczej bo wczoraj rok szkolny się zakończył. Nie będę się tu chwalić jakie postępy poczyniłam w języku francuskim, bo chwalić się nie ma czym.
Przestaję powoli bać się czytać. Tak- właśnie bać sie.
Bo przy tej czynności wychodzi ze mnie ten analfabetyzm najbardziej. Czytanie i pisanie w języku francuskim-chmmmm, nosz długo ja jeszcze szkolne ławy będę grzać, oj długo.
Ale nie o swoich porażkach, lecz o sukcesach chciałam opowiedzieć.
Moja szkoła mieści się w Domu Kultury. No i ONI tej KUltury właśnie, dziczy obcokrajowej, która nawiedziła ich ukochaną Belgię chcą nauczyć.
Liznąć więc nam kazali i teatr i kino i sztukę. A jak sztuka i w czasie zajęć, to ja jak najbardziej.
Zajęcia teatralne będę lizać w nastepnym roku, jak Dzidziole będzie w szkole a ja będę mieć więcej czasu.

Rzucony temat- parada sierpniową nocą- rozświetlona lampionami.
W tej samej chwili wiedziałam już , że to nie będzie zwykły lamipion, ale Feniks.
Do współpracy przyłączyły się moje koleżanki ze szkolnej ławy i tak tnąc, klejąc, maczając i klnąc stworzyłyści prawie 4 metrowe ptaszysko.
Dziewczyny-jeszcze raz dziekuję ;-)
Do stworzenia lampionów papierowych potrzebujemy-dużej ilości witek wiklinowych, taśmy papierowej, druty, świczki, kleju do tapet, papieru białego- coś w rodzaju papieru
 sniadaniowego-nie bibuła! zapału i chęci.
Witki tniemy, łączymy taśma papierowĄ, większe elementy dodatkowo wzmacniamy drutem lub sznurkiem. Nalezy pamiętac aby szkielet zrobić jak najgęstszy, bo jego będziemy obklejać papierem.Potem bierzemy paski białego papiero, pędzlem rozprowadzamy po papierze klej. Trzeba uważać, bo namoknięty papier lubi się drzeć. Oklejamy lampion.Dziury, przerwania zaklejamy kolejnyi paskami papieru z klejem.
Nalezy pamietac aby  w srdku za pomoca patyków i drutu umocować świeczkę i zostawić drzwiczki na jej wymiane.
Może uda mi się pojechac na ten nocny marsz z lampionami. Zdam wtedy relacje fotograficzną, jak to wszytko pieknie się prezentowało, ale...
Ale ja oczami wyobrani widzę wesele na ogrodzie i takie gwaizdy i taie ptaki nad biesiadnikami- piekne. Piękne, oj piękne.







Tak spodobała mi się ta wiklina, że po powrocie do domu przerobiłam moje doniczki przywejściowe.
Powstały takie podporowe czapy krasnali.


Taras wejściowy jest już do końca wykaflowany. Powstały nawet dodatkowe schody, ale zdjęcia następnym razem. Bo jak znowu odłożę publikację postu bo zdjęć brak, to ten wpis bedę tworzyć kolejny miesiąc.

Do przodu więc, następny temat czeka.
Dawno nie było atrakcji Belgijskich.
Dziś coś dla dzieci tych bardzo małych i tych wiecznie dziecinnych.
Raszko jest lwem i jak na króla przystało to własnie ryk lwa i straszenie jest ostatnio jego ulubioną zabawą.
Pan Tato postanowił więc pierworodnemu pokazać jak taki lew wygląda. Ja miałam tego króla znaleść.
Blisko z 65 km-zoo safari. Liege Remouchamps MONDE SAUVAGE SAFARI PARK.
Nastawiłam się na pociąg, wypełnione dziećmi wagoniki.
Chyba pierwszy raz zoo mnie zaskoczyło.
Bo zoo safari-jest prawdziwym safari.
Na teren wjeżdża się własnym samochodem. Z zadartą głową szukałam parkingu, kiedy przed nosem przeszła mi zebra. Uciekła, zerwała się z łańcucha! No ale za zebrą dreptała druga-co jest grane?
Po wjeździe na górę naszym oczom ukazała się- afryka.
Zwierzęta chodzą na wolności. Pomiędzy nimi jeżdzi sie samochodem.
Oczywiscie nie wszytskie zwierzęte-lew ma swoje zamknięte królestwo.
Absolutnie fantastyczne uczucie. Dzidzio prawie wyrwał się ze swojego fotelika. Piskom i krzykom nie było końca. Ja piszczałam do spóły z Dzidziolem.
Fantastyczny taki kontakt z egzotycznymi zwierzetami.
ŻYrafy, choć w zamkniętym wybiegu można pogłaskać z tarasu widokowego.
O 14 są występy fok-niestety my byliśmy później.
Jest również teren z osiołkami i kozami gdzie dzieci moga bawić się pomiędzy zwierzetami.
Jesli więc plaujecie wycieczkę to polecam to Safari Park.
W planach mamy kolejne zoo, ale recenzja dopiero po wizycie.
TU - link do strony zoo.





















Ogród.
Ogród cały poprzewracałam do góry nogami.
Wykopałam, poprzesadzałam. Niektóre rośli nawet zastrajkowały oburzone i zrzuciły liście, ale juz się odbraziły. Nie wiedzą bidule że za chwile muszę je lekko pzesunąc. Ogród to kolejny post.



Te róże to prezent od przyjaciela domu-Erica. Merci Eric ;-)
Dostałam 3, no bo jak tak 1?
I teraz cieszą me oczy-piekne są.
A w naszych skrzynkach- rosną MNIAMI !!!!!





 
Jakiś czas temu u Agni, naszej Greczynki, wygrałam candy medalionowe. Blog tu
Dziś odebrałam wreszcie swoja paczke. A tam cuda.
Nie wiem jeszcze co to jest to zasuszone. Czy ja mam to pić czy palić-czekam na wiadomość.
Dziękuje jeszcze raz-bardzo mi miło ;-)
 
Otrzymałam również paczkę z sadzonkami od Grażyny.  Bogactwo roślin wprawiło mnie w dobry humor na cały dzień. I truskawki i kwiaty i trawy. Na zdjęciu niebieska trawa, a TU przejście na strone internetową mojej Gażki, gdzie podziwiac można jej pracę-aranżacje i projekty ogrodów-niestety nie w Polsce a w Belgii.
Dziekuje jeszcze raz.
Kawałek Qby już gdzieś mignął na zdjęciu, to teraz kolej na Guapę.
Chorowała mi córcia ostatnio. Dwa gołe placki-weterynarz stwierdził, że to po kleszczach. Zastrzyki i tygodniowa kuracja antybiotykiem.
Już jest lepiej, ale Wasze dobre i pozytywne myśli na pewno dopomogą.
Obiceuję, że jak szybciej niz ostatnio opublikuję nowości. Zmiany ogrodowe i moje zakupy-torba marzeń.
Ale dzis juz nie dam rady, głowa się kiwa ;-)
Dziekuję za Wasze preenty, komentarze, za Was.
Ślę gorące buziole
H
ps-znalazłam Pana, który wyrzeźbi mi w piaskowcu moją fontanne marzeń.
Zgadnijcie która wersja wygrała ;-)
 
Related Posts with Thumbnails