
Dzisiaj w nastroju bojowym, relacje z trzech frontów, czyli-wsio po trochu.
Na froncie remontowo-budowlanym.
Nadal wielki zastój.
Powód- nie dane mi jest wygrać eurolotka-może dlatego, że nie gram?
Jak już jakaś koncepcja rodzi się w mojej głowie,
np. tymczasowe upiekszenie ganka, to i tak wypala jedynie połowiecznie.
Bo po oczyszczeniu podpór drewnianych należy czekać z 2 tygodnie na dostarczenie przez PrzedPadre Kota farby.
Upiększam więc i snuję plany w głowie.
Ganek, w przyszłości, ma sie dorobić nowego, normalnego daszku-a nie tej okropnej papy, nowych dech.
Ma być taki hamerykański, z dechami podporami i dechami poprzecznymi iiiii po obydwu stronach mają być zamontowane na łańcuchach
-tak właśnie jak w tych hamerykańskich filamch-huśtawki ławki.
I na to wszystko bluszcz i powoje.
Po bokach głównego wejścia wartę trzymają moje wymarzone dwie olbrzymie ceramiczne donice a w nich, juz kupiony, lecz nie przywieziony 90 cm bukszpan. Zielono się zrobi.
Tadam
Cały dom będzie biały, z grafitowymi oknami i szarymi dodatkami.
Tak to jest z domami, które już są, że one same narzucaja nam swój wygląd.




W tych patykach bedzie rosl mój bukszpan.

Bluszcz troche przerzuce na drugą stronę.

Na froncie ogród-
Szajbus i odbicie totalne.
Oprócz malin od Inkwizycji, w ogrodzie panoszy się już-
Cyprys Columnaris, Thuja Brabant, dwie magnolie, orzech włoski, wierzba mandżurska, Thuja smaragd, 2 gatunki róż, bambus.
W Polsce znajomi dokupili mi już kolejne sadzony.
Na alle... skupuje hurtowo dziwne skalniaki, iglaki i drzewa żywe skamieliny (np GINKGO no bo jak toto urośnie to pomyślcie tylko, jakie cuda z tych liści można wyczarować)
Mama Kota została obarczona wyborem porzeczek, agrestów, czereśni i lawend a PrzedPadre Kot jedynie delikatnie podpytuje czy ja mam na to miejsce?
No przecież ja chcę mieć 'Busz z Lekka Kontrolowany', to ja taki busz jednym cyprysem sobie nie zrobię.



Oczywiście największym pomocnikiem ogrodowym, jest jej wysokość Guapa, która to co rusz przynosi mi w pychu sadzonki malin.
Bo przecież ona widziała wyraźnie,
że ja coś robiłam w JEJ ogrodzie.
I ona wyczuła , że ja coś zapomniałam.
Więc ona mi to przynosi,
bo widocznie zapomniałam gdzie to zgubiłam
I teraz pyta sie grzecznie, gdzie jest nagroda?
Wrrrrr uduszę kiedyś tego czorta kudłatego.




Maliny nie poddają się jednak i pomimo dobrych uczynków Guapy, zaczynają kiełkować.


Na fronie twórczym-
Dobra, przyznam sie, iż pod wpywem opinii publicznej porzuciłam piły, siekiery i młoty i dziergam na drutach czapolce-dziwolce.
Czapolce jednodniówki, które mam zamiar wykorzystać do pierwszych zdjęciowych sesji Mroźniaka. Marzą mi się takie zdjęcia w stylu Anne Geddes.
Oto zdjęcia poniżej, a opinię publiczna proszę o nieczepianie się, bo to pierwsze w życiu czapy i to w dodatku robione na okragło.
Jako Tap Madel-piąsteczka Koteczka.










To tyle na dziś, życząc miłej niedzieli, odmeldowuję się w podskokach.
Ps. dziś w Belgowie 22 stopnie plus a mi przechodzi zapalenie gardzioła. Jupiii


