sobota, 23 kwietnia 2011

DWA JAJECZKA



Te Święta są nietypowe, jesteśmy sami.
Mam ochotę na takie wariactwo i nie robię nic.
Nie piekę, nie gotuję, nie zdobię, nie mam gości, jesteśmy tylko sami ze sobą.
To ostatni taki wybryk w Naszym życiu, bo za rok wszystko już będzie inaczej.




Wam kochani życzę szczęścia i wiary w cuda-Cudownych Świąt.









PS. Dziś są moje urodziny, a wczoraj dostałam najpiękniejszy prezent.
Mogę teraz oficjalnie życzyc Wam wszystkiego NAJ od naszej piątki-
czyli Raphaëla, plus naszej reszty.

Dwa najważniejsze jajka w moim życiu Juhuuuu.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Człowiek, to kiedyś brzmiało dumnie. Pamięci ZORBY.




Oczy wpatrujace sie w pana, hałas i nadciagajace światła, komenda -zostań, a potem ból i nicość.
Tak zginął w styczniu 2011 r Zorba. Zorba-Przyjaciel swojego pana, pana ktory wydał mu komendę zostań, zostawiając go na torach kolejowych.
Na szczęście śmierć przyszła szybko.
Znalazłam film z tego zdarzenia na youtubu, nie mogę się pozbierać.
Człowiek został uniewinniony, bo pies nie miał smyczy, tak jakby komenda słowna nic nie znaczyła.

Siedzę od wczoraj i nie mogę sie pozbierać, myślę cały czas dlaczego, o co chodzi, czy kiedyś tego okrucieństwa nie było,
czy też media nie uważały tego tematu za interesujacy i dlatego wszystkie te sprawy maltretowania zwierząt były przemilczane.
Człowiek to powinno brzmieć dumnie, ale im bardziej zagłebiam sie w tematykę maltretowania zwierząt, tym bardziej przekonuje sie, że życie w świecie zwierząt jest bardziej ludzkie.
Znalazłam artykuły w google, słowa opisujące bestialstwo człowieka, znalazłam filmy na youtube, filmy na których nakręcona jest śmierc,
ogłądam telewizję, gdzie nikt, oprócz dziennikarza, nie przejmuję sie cierpieniem zwierzat hodowlanych.

Dlaczego Polska jest jednym z krajów europejskich, wybijających się na czołówkę pod względem zwierząt mieszkających w schroniskach?
czy sterylizacja zwierząt to naprawdę zabieg tak strasznie skomplikowany, ze nie stosowany masowo, tak jak w innych krajach?
Jak to możliwe, że obruszam sie kiedy Polskę przyrównują do jednych z najbiedniejszych krajów i jak to możliwe, że i tam i tu można spotkać tyle bezpańskich zwierzęt
(Dwa lata temu rumuński senat przyjął projekt ustawy, która zalecała kastrację zwierząt, zamiast masowego ich zabijania.
Ustawa ta została jednak zablokowana i obecnie w Rumunii przygotowywana jest nowa – taka, która będzie zezwalać na mordowanie bezdomnych psów i zakazywać dokarmiania ich.)?

Czy w ogóle ja powinnam pisać, wypowiadać swoje zdanie na temat kraju, który opuściłam i w którym przypuszczalnie nie będę już mieszkać?

Ale zwierzęta sa obywatelami świata.


Mieszkam w Belgii od 4 lat, do tej pory mieszkając w małych miasteczkach albo wsiach nie spotkałam bezpańskiego zwierzęcia.
Nie ma tu takich darmowych programów, jak w Polsce, sterylizacji zwierząt, nie ma tu darmowego oznakowania i szczepienia, może dlatego ludzie szanuja tu swoje zwierzęta.
W USA aby adoptowac zwierzę, kandydat musi przejść testy psychologiczne.
W Islandii aby miec jakiekolwiek zwierzę, od królika po psa, musisz uzbroic sie w stos pozwoleń, po zgode wszytkich sasiadów.
w krajach wysoko cywilizowanych za niesprzatanie po swoim pupilu włascielowi grozi wysoka kara pieniężna, za katowanie zwierząt kary pozbawienia wolności.

W takich momentach, kiedy uświadamiam sobie ten ogrom cierpienie, kiedy patrze w oczy moich psów, zadaję sobie pytanie-co ja moge zrobić.

Mogę uczyć moje dziecko szacunku dla zwierząt,
mogę nie przechodzić obojetnie wobec ich cierpienia,
mogę krzyknąć, wezwac policję jeśli będę świadkiem przemocy,
mogę podać miskę jedzenia każdej potrzebującej istocie,
mogę napisać o moich uczuciach w internecie,
mogę przekazać datek na schronisko, a przede wszystkim,
moge mówić o tym głośno i wyraźnie - potępiać przemoc wobec zwierząt.

PRZEPRASZAM.


piątek, 8 kwietnia 2011

Szczytować robiąc NIC.




...Posprzatalam, odkurzylam
Wypolerowalam, wyczyscilam
Podlalam, poscielilam
Przyszylam, zacerowalam
Wyprasowalam, poukladalam
Wypralam, rozwiesilam
I sie zmeczylam
Dlatego bede robic nic, nic bede robic
A robic nic to znaczy nic nie robic
Nic nie robic, zupelnie nic nie robic...


Znacie takie bajkowe dni, tylko dla siebie i z sobą.
Myślę że z biegiem lat, kiedy coraz więcej obowiązków wokół nas, rodzina, praca, dom, takie dni kiedy nagle domownicy muszą wyjechać, w pracy mogą nas zastąpić a dzieci w brzucholu niczego się jeszcze niedomagają, takie dni w naszych kalendarzach to rzadki rarytas.
Wczoraj właśnie postanowiłam ku sprzyjającemu zbiegowi okolicznosci-pierwszy raz zostałam w nowym domu sama-wsłuchać się w dom, poobcować ze sobą, robić NIC. Oczywiście po godzinie, moje NIC współgarło z piosenką Kasi Klich, bo nie wytrzymałam i pomyłam okna, przygotowałam pokój dla gosci niedzielnych, naprawiłam odkurzacz i odkurzyłam, wykompałam dwa sierściuchy i posprzatałam ogród.


...Obralam, pokroilam
Ugotowalam, przesolilam
Upieklam, przypalilam
Rozmrozilam, usmazylam
Pozmywalam, powycieralam
Stluklam i sie zalamalam
Bede robic nic, nic bede robic
A robic nic to znaczy nic nie robic...


Czyli robiłam to, co przez większość samców nazywane jest-moja kobieta robiła dziś nic.
I tak robiąc to NIC w ogrodzie, postanowiłam wzmóc się w sobie i osiagnąć szczyt nic nie robienia-zdobywając największy w zasiegu oczu szczyt.
Od samego poczatku, kiedy pierwszy raz wyszłam na ogród i okazało się, że widok z niego to w 90 procentach góra z łąka, myślałam o tym jak super by było z tej łąki zrobić zdjęcie na dom i wioskę.
Nie tracąc więc więcej czasu zabieram Was na wycieczkę na moją górę.


To jest widok z samochodu, daleko od Belgowa. Chciałam pokazać, że moja górka w tym rejonie jest największa.

Widok na górkę z ogrodu. Te wyprawy są możliwe dlatego, ponieważ jakims cudem naokoło nas są same rezerwaty przyrody.
Normalnie każdy las i górka jest prywatna i wstęp wzbroniony.

Po drodze znalazłam Ołtarz Przyrody.

COCO -polecam jej blog kulinarny-przetłumaczyla poemat wyryty w kamieniu. Dziękuje kochana

...twoją świątynią jest przestrzeń
o mocy nieskonczona
twoimi oltarzami niebo i ziemia i morza
które cała natura u stop twoich sklada w pokorze
i otrzymuje od wszechswiata pochwale...

Pewnie dawno temu widok z tego miejsca był oszałamiający, teraz trochę drzewa urosły.
CEL.
Pola Żonkili, niestety spóżniłam się z tydzień, wiekszosć już przekwitła.



Na moje małe ucieczki w las, zabieram zawsze Guape.
I tak, jak na początku miałam obawy i trzymałam ją na smyczy, tak po jakimś czasie smycz okazała się całkowicie zbyteczna.
Pozycje spacerowe Guapy to
maksymalnie 2 metry przed,
ewentualnie 20 cm za
i najbardziej ukochana-pomiędzy nogami.
Po prostu rozpycha sie pychem, wchodzi pomiedzy nogi i tak potrafi maszerować.
Troche dziwnie musi to z daleka wygladać.






A więc miłego NICNIEROBIENIA i buziole w noch.

sobota, 2 kwietnia 2011

Czort Ogrodowy i pomocna dłoń PrzedPadre Kota.



Dzisiaj w nastroju bojowym, relacje z trzech frontów, czyli-wsio po trochu.
Na froncie remontowo-budowlanym.
Nadal wielki zastój.
Powód- nie dane mi jest wygrać eurolotka-może dlatego, że nie gram?
Jak już jakaś koncepcja rodzi się w mojej głowie,
np. tymczasowe upiekszenie ganka, to i tak wypala jedynie połowiecznie.
Bo po oczyszczeniu podpór drewnianych należy czekać z 2 tygodnie na dostarczenie przez PrzedPadre Kota farby.
Upiększam więc i snuję plany w głowie.
Ganek, w przyszłości, ma sie dorobić nowego, normalnego daszku-a nie tej okropnej papy, nowych dech.
Ma być taki hamerykański, z dechami podporami i dechami poprzecznymi iiiii po obydwu stronach mają być zamontowane na łańcuchach
-tak właśnie jak w tych hamerykańskich filamch-huśtawki ławki.
I na to wszystko bluszcz i powoje.
Po bokach głównego wejścia wartę trzymają moje wymarzone dwie olbrzymie ceramiczne donice a w nich, juz kupiony, lecz nie przywieziony 90 cm bukszpan. Zielono się zrobi.
Tadam
Cały dom będzie biały, z grafitowymi oknami i szarymi dodatkami.
Tak to jest z domami, które już są, że one same narzucaja nam swój wygląd.





W tych patykach bedzie rosl mój bukszpan.

Bluszcz troche przerzuce na drugą stronę.




Na froncie ogród-
Szajbus i odbicie totalne.
Oprócz malin od Inkwizycji, w ogrodzie panoszy się już-
Cyprys Columnaris, Thuja Brabant, dwie magnolie, orzech włoski, ‪wierzba mandżurska, Thuja smaragd, 2 gatunki róż, bambus.
W Polsce znajomi dokupili mi już kolejne sadzony.
Na alle... skupuje hurtowo dziwne skalniaki, iglaki i drzewa żywe skamieliny (np GINKGO no bo jak toto urośnie to pomyślcie tylko, jakie cuda z tych liści można wyczarować)
Mama Kota została obarczona wyborem porzeczek, agrestów, czereśni i lawend a PrzedPadre Kot jedynie delikatnie podpytuje czy ja mam na to miejsce?
No przecież ja chcę mieć 'Busz z Lekka Kontrolowany', to ja taki busz jednym cyprysem sobie nie zrobię.



Oczywiście największym pomocnikiem ogrodowym, jest jej wysokość Guapa, która to co rusz przynosi mi w pychu sadzonki malin.

Bo przecież ona widziała wyraźnie,
że ja coś robiłam w JEJ ogrodzie.
I ona wyczuła , że ja coś zapomniałam.
Więc ona mi to przynosi,
bo widocznie zapomniałam gdzie to zgubiłam
I teraz pyta sie grzecznie, gdzie jest nagroda?
Wrrrrr uduszę kiedyś tego czorta kudłatego.




Maliny nie poddają się jednak i pomimo dobrych uczynków Guapy, zaczynają kiełkować.





Na fronie twórczym-
Dobra, przyznam sie, iż pod wpywem opinii publicznej porzuciłam piły, siekiery i młoty i dziergam na drutach czapolce-dziwolce.
Czapolce jednodniówki, które mam zamiar wykorzystać do pierwszych zdjęciowych sesji Mroźniaka. Marzą mi się takie zdjęcia w stylu Anne Geddes.
Oto zdjęcia poniżej, a opinię publiczna proszę o nieczepianie się, bo to pierwsze w życiu czapy i to w dodatku robione na okragło.
Jako Tap Madel-piąsteczka Koteczka.












To tyle na dziś, życząc miłej niedzieli, odmeldowuję się w podskokach.
Ps. dziś w Belgowie 22 stopnie plus a mi przechodzi zapalenie gardzioła. Jupiii




Related Posts with Thumbnails